Galeria
0

Drugi mały ssak na świecie

Kategoria:Refleksje

Poród drugiego małego ssaka
Dnia 30 lipca 2017 o godz. 23.15 na świecie pojawił się drugi mały ssak. Tak jak i pierwszy (Mały ssak na świecie), drugi mały ssak przyszedł na świat poprzez cięcie cesarskie. Choć trzeba przyznać, że tym razem było o wiele bliżej do porodu naturalnego i pomimo rozwiązania zabiegowego, mój poród (próba VBAC – Vaginal Birth after Cesarean) dał mi dużo radości i satysfakcji.

Od razu po urodzeniu mały ssak został ułożony na tacie w kontakcie skóra do skóry – na jego gołej klatce piersiowej. Na zdjęciach widać jak tata kanguruje małego ssaka jeszcze w czasie trwania operacji – zszywania rany. Dziękuję za fotografie taty kangura Douli Kasi Leszczyńskiej 🙂 .
Tata kanguruje drugiego małego ssakaTata kanguruje drugiego małego ssakaTata kanguruje drugiego małego ssaka
 
 
 
 
 
Potem od razu po zabiegu, gdy przywieziono mnie na salę pooperacyjną, mały ssak został położony na mnie. W ciągu pierwszej godziny po porodzie odbyło się pierwsze karmienie. Mały ssak posysał pierś (z siarą) i leżał w kontakcie skóra do skóry aż do rana – nieubrany, nieumyty, tylko przetarty i jeszcze w mazi płodowej 🙂 . Niestety nie mogłam mu patrzeć w oczy, ze względu na zalecenie leżenia po operacji na płasko i nie podnoszenia głowy. Zdjęcie i filmik wykonane 31 lipca o godz. 1:02 w nocy 🙂 .
 

drugi-malyssak-kontakt-skora-do-skory

drugi-malyssak-kontakt-skora-do-skory
Obraz 1 z 1

Drugi małyssak w kontakcie skóra do skóry, od razu po przywiezieniu mamy na salę pooperacyjną

Metadane

Aparat / Typ
Przesłona
Długość ogniskowej
Prędkość migawki
Data / Czas


 
A poniżej na zdjęciu nad ranem mały ssak bez czapeczki z mazią płodową na włoskach. Pierwsza kąpiel małego ssaka odbyła się dopiero w domu. A kto poznał logo szpitala? 😉

noworodek-kontakt-skora-do-skory

noworodek-kontakt-skora-do-skory
Obraz 1 z 1

Drugi małyssak w kontakcie skóra do skóry z mazią płodową na włoskach

Metadane

Aparat / Typ
Przesłona
Długość ogniskowej
Prędkość migawki
Data / Czas

A poniżej mój list wdzięczności 😉 :

Chcę szczególnie podziękować kobietom, które spotkałam na swej porodowej drodze. Dziekuję Douli Kasi Leszczyńskiej za to, że przy mnie była podczas porodu. Dziękuję dwóm wspaniałym dziewczynom – Iwonie Adamczyk i Dorocie Mrozowicz-Grodzkiej za to, że zdecydowały się poprowadzić ze mną cykl spotkań Gdy się rodzi Małyssak, który był również dla mnie przygotowaniem do porodu, ale też czasem, w którym miałyśmy okazję się lepiej poznać. Dziękuję Pani Janinie Wronieckiej za poprowadzenie warsztatu o porodzie w ramach cyklu Gdy się rodzi Małyssak, na którym wiele się dowiedziałam. Dziękuję Pani Urszuli Bernatowicz-Łojko, która również poprowadziła warsztat w ramach cyklu Gdy się rodzi Małyssak (mówiła na nim o ważnej roli taty w budowaniu flory bakteryjenej u noworodka poprzez kangurowanie po narodzinach poprzez cięcie cesarskie) no i za to, że od początku wspierała moje inicjatywy. Dziękuję Ewie Hornowskiej za fizyczne przygotowanie i naukę oddechu na zajęciach jogi. Cieszę się ze spotkania z Justyną Prucnal, doulą “na emeryturze”, które wskazało mi kobiecą stronę porodu. Dziękuję za opowiesći porodowe Werze, Marlenie oraz Paulinie, dały mi wiarę w szukanie własnej porodowej drogi. Cieszę się ze spotkań edukacyjnych już w czasie ciąży, które prowadziła moja położna środowiskowo-rodzinna Joanna Olszewska. Dziękuję mojej mamie za to, że jestem i teściowej za to, że jest mój mąż, a z tego związku mogło się zrodzić dwoje cudownych małych ssaków, ale również za ich opowieści porodowe, o które nie miałam odwagi zapytać w pierwszej ciąży, a w tej drugiej już tak. Polecam to co miało wpływ na moją nową kobiecą drogę – książki, warsztaty i webinary Agnieszki Stein, twórczość Beaty Pawlikowskiej, spotkania z bydgoską psycholog Nadią Kostrzewą oraz spotkania z mamami z wiatrakowego Klubu Młodych Mam. A na koniec dziękuję mężowi za to, że szybko do nas dojechał ;), starszej córeczce, za to że została w tym czasie z babcią, no i sobie – za wytrwałość (szczególnie w chwilach zwątpienia, że miało właśnie być tak jak było) w tych pierwszych ponad dwóch miesiącach życia drugiego małego ssaka.
                                                                                   Kasia

 
 
 
 
 
  
 

Notatka na marginesie
0 Kategoria:Refleksje Relacje z wydarzeń

 
 
Refleksja … po pierwszych dwóch spotkaniach z cyklu warsztatów dla kobiet o macierzyństwie – Gdy się rodzi Małyssak

Ina May Gaskin Poród naturalny - książka

 
Przygotowując się właśnie do przyjęcia na świat (już w lipcu 🙂 ) kolejnego małego ssaka, czytam książkę “Poród naturalny”, której autorką jest Ina May Gaskin – założyciela Domu Narodzin w USA słynnego z naturalnych i bezpiecznych porodów. W moim odczuciu jest to książka niezwykła przywracająca wiarę w możliwości kobiecego ciała. To jest również ta książka, którą polecały prelegentki pierwszego spotkania z cyklu Gdy się rodzi Małyssak, a mianowicie doula Katarzyna Leszczyńska oraz psycholog i psychoterapeuta Justyna Prucnal. Nie wiem czy to Was przekona, bo nikt nie lubi porównywać się do małpy 😉 , ale w jednym z podrozdziałów książki zatytułowanym “Pozwól działać swojej wewnętrznej małpie” można przeczytać, co pozwolę sobie zacytować:

  • małpom nie wydaje się, że technologia jest niezbędna do porodu,
  • małpy nie zadręczają się, że ich ciała mogą być nieodpowiednie,
  • małpy nie obwiniają za swoje położenie nikogo innego,
  • małpy nie przeliczają rozwarcia, spekulując, ile może zająć poród,
  • rodzące małpy przyjmują taką pozycję, w której czują się najlepiej, a nie taką, jaką każe się im przyjąć
  • małpy nie przejmują się wydawaniem dźwięków, pierdzeniem czy popuszczaniem kału w trakcie porodu. Wszystkie królowe księżne i gwiazdy filmowe, jeśli tylko są zdrowe, robią kupę.
  •  
                     [fragment książki “Poród naturalny” Ina May Gaskin]

    Myślę, że jest to obowiązkowa pozycja do przeczytania przed porodem, która zwiększy Twoją szansę na satysfakcjonujący poród oraz na to, że stanie się on dla Ciebie budującym doświadczeniem. Piszę tak również do siebie, po doświadczeniu pierwszego (dość trudnego dla mnie) porodu poprzez cięcie cesarskie, podczas, którego przyszedł na świat mój pierwszy mały ssak (zobacz tutaj).

    Ale czego ważnego dowiedziałam się na drugim spotkaniu z cyklu warsztatów Gdy się rodzi Małyssak?
     
    Pani lekarz neonatolog Urszula Bernatowicz-Łojko podkreślała jak ważny jest dla rozwoju dziecka poród fizjologiczny (bez interwencji medycznych takich jak chociażby podanie dożylne oksytocyny). Jednak z ogromnym naciskiem również na to co MOŻNA zrobić, gdy poród był zabiegowy (np. cięcie cesarskie) lub bardzo szybki (co również, może mieć negatywne konsekwencje dla dziecka, pomimo przejścia dziacka przez kanał rodny) oraz jak świadomość tego, co dziecko wtedy traci może pomóc w podjęciu przez rodziców odpowiednich kroków by wyprostować to w przyszłości. Jak więc zrekompensować te straty? Jakie podjąć kroki? Jak się nie zamartwiać tym w jaki sposób odbył się poród, tylko rozwiązywać problemy tu i teraz?

    Jestem pełna podziwu w jak bardzo medyczny sposób można wyjaśnić dlaczego warto kangurować dziecko, nosić je w chuście, być z nim w kontakcie skóra do skóry, bez zbędnych ubranek, a nawet pieluszki. Okazuje się, że są medyczne przesłanki ku temu, by przytulać się z maluszkiem jak najczęściej właśnie w kontakcie skóra do skóry – nie jeden raz po porodzie, tylko jak najczęściej, wtedy gdy tylko jest to możliwe – kontynuować ten kontakt w domu. I dotyczy to również wcześniaków. Goła skóra na gołą skórę. Niesamowitym jest jak bardzo zyskuje na tym mikrobiota układu pokarmowego dziecka (mikrobiota, czyli bardzo istotne bakterie, które zasiedlają układ pokarmowy). Okazuje się również, że najbardziej rozwiniętym zmysłem noworodka jest zmysł dotyku. Noszenie i bujanie dziecka na klatce piersiowej w pozycji z podgiętymi nóżkami – na wzór ułożenia maluszka w brzuchu mamy, z pleckami zaokrąglonymi – może zdziałać wiele dobrego. To tylko niektóre tylko informacje jakie miałam okazję przyswoić sobie na spotkaniu z Panią Urszulą. A Wam co zapadło w pamięć najbardziej?

    Strefa
    Chust

    Na koniec tego wpisu chcę nawiązać do spotkania z cyklu Gdy się rodzi Małyssak. Przyszłe oraz obecne mamy, które zapisały się na Spotkanie z blogerką, które odbędzie sie w Salonie Hoffman w KPCK w Bydgoszczy już 3-go czerwca, będą miały okazję porozmawiać i poradzić się jak nosić dziecko już od pierwszego dnia narodzin. A będzie to można zrobić w Strefie Chust, którą stworzą doświadczone mamy z facebook’owej grupy Chusty Bydgoszcz i okolice. Zapraszamy do dołączenia do grupy i korzystania ze spotkań z doświadczonymi mamami. Jak to wspomniała Pani Urszula, że nosić dziecko można nauczyć się od doświadczonego doradcy (Paulina też będzie przy stoisku 🙂 ), ale też od doświadczonej mamy. Zapraszamy Was!

    A już naprawdę na sam koniec tego wpisu zapraszam do kliknięcia w poniższe zdjęcie tyłu okładki książki autorki Ina May Gaskin “Poród naturalny”. Zachęcam do przeczytania zamieszczonego opisu, który myślę, że przekona Was dlaczego warto przeczytać tę książkę.

    porod-naturalny-ina-may-gaskin-ksiazka-tyl

    porod-naturalny-ina-may-gaskin-ksiazka-tyl
    Obraz 1 z 1

    Metadane

    Aparat / Typ
    Przesłona
    Długość ogniskowej
    Prędkość migawki
    Data / Czas

    Notatka na marginesie
    0 Kategoria:Refleksje

     
    Refleksja … list od pewnej wyjątkowej mamy

    Już jakiś czas temu, bo 21 października 2014 r. napisała do mnie pewna mama. Ten mail mam nadal w pamięci i pragnę się nim podzielić. Dużo dla mnie znaczy i przypomina mi, o tym co jest najważniejsze. Myślę, że doświadczenia Pani Joanny, jakże trudne, pozwalają zdystansować się do wielu kłopotów, które czasem mamy z karmieniem piersią i nie tylko, a także skupić się na tym co jest tu i teraz. Docenić to jak bardzo karmienie piersią jest ważne dla naszych dzieci i dla nas samych. Bliskość, dotyk i oksytocyna – hormon miłości, która się wtedy uwalnia, a także składniki aktywne w mleku mamy i wiele innych – nie są tu bez znaczenia.

    Jak wspomniałam od października o mail’u nie zapomniałam. A miałam nawet okazję napisać do Pani Joanny i mam dla Was niespodziankę! Podczas “MLEKOTEKI” będziecie mogli usłyszeć historię Pani Joanny z pierwszej ręki. Co prawda, ze względu na odległość i sprawy życiowe nie będzie mogła do nas przyjechać, choć jak napisała: “z wielką radością odwiedziłabym Bydgoszcz choćby z racji tego, że tak blisko jest ukochanego Torunia, w którym mieszkałam kilka lat”, ale za to napisze do nas list, który zostanie odczytany podczas finału “MLEKOTEKI”, który będzie miał miejsce 1-go czerwca w Sali Sesyjnej Urzędu Miasta Bydgoszczy (ul. Jezuicka 1).

    Z niecierpliwością czekam na słowa od Pani Joanny skierowane do nas – do mam.

    A poniżej te parę zdań, od których się wszystko zaczęło, za które dziękuję!

    Trafić na Pani stronę to sama przyjemność:)

    Też jestem mamą długokarmiącą (córkę karmiłam 4 lata, karmienie bardzo trudne ze względu na nowotwór u córki – tyle demotywacji dostałam od lekarzy, że nawet trudno to opisać. Wzywali do mnie gastroenterologów. Pisali pisma, że krzywdzę dziecko, by potem dziwić się, że Amelka bez grzybic, że nic nie działa tak na popaloną chemią buźkę jak mleko Mamy).

    Amelka jest też bardzo uzdolniona. O kilka lat intelektualnie wyprzedza rówieśników. Na pewno w tym zasługa mleka + bliskości i uwagi, które karmienie piersią dają. Teraz karmię synka już 3 rok – na razie nie zamierzamy przestać :).

    Pozdrawiam i dużo sił by krzewić tak potrzebną wiedzę, ale padającą na trudny grunt w naszym kraju.

    Joanna

    Jeśli chcecie wspomóc rodzinę Pani Joanny, a także poznać historię jej i jej córeczki Amelki, to zajrzyjcie na stronę:

    Pomóż Amelce

    i do Kwartalnika Laktacyjnego – numer 4 strona 8:

    Kwartalnik Laktacyjny Nr 4

    Jak mówi Pani Joanna:

    “To nic nadzwyczajnego – tak dyktuje serce”

     
     
     
     
     
     

    Notatka na marginesie
    0 Kategoria:Refleksje

    Refleksja … Zimowy zahibernowany czas …

    Zimowy czas, płynie powolij, skupiony na tym co blisko, wokół. Porządki, przygotowania do wiosny. Trochę przeziębiona więcej czasu spędzam w domu. Karmienie toczy się swoim torem. Wczoraj. Leżymy z córką. Ona przy piersi. W pewnym momencie się odrywa i mówi:
     
    Tofam Ciebie.
    Cieszę się! – odpowiadam :D.
    Tofam tate.
    Cieszę się! 😀
    Tofam Tomiego*.
    Cieszę się! 🙂 A Amandę (siebie) kochasz? – pytam.
    Też – odpowiada córka i przysysa się do piersi.
     
    Po jakimś czasie znów odrywa się i mówi:
    Lubie dydusia**.
    Po czym daje dydusiowi buzi i znów przysysa się. Po jakimś czasie zasypia. Zimowy czas wyciszenia. Dobranoc.
     


    *Promi – w slangu córki Tomi – nasz pies.
    **Pierś – w slangu córki dyduś, wyjaśniałam w poprzednim wpisie etymologię tego określenia 😉


     

    Notatka na marginesie
    0 Kategoria:Refleksje

    Refleksja o karmieniu prawie trzylatka …
     
    Niedługo, bo już w lutym mały ssak skończy trzy latka, mały ssak nadal karmiony piersią.

    O szpitalu …
     
    Trudny czas za nami. Trudny, bo jak się okazało córka miała zdiagnozowaną mononukleozę i zalecone leczenie szpitalne w szpitalu zakaźnym. Wszystko co jest dla niej nową sytuacją przychodzi jej trudno i powoli, a w szpitalu niestety nie ma czasu na czekanie i oswajanie się. Dlatego każde podanie lekarstwa, każde podłączenie kroplówki jak na akord wybijało ją z ledwo co oswojonej sytuacji. W tych chwilach szukała tego co jest jej dobrze znane, czyli piersi.

    Przebywanie w nowym miejscu, gdzie zasady są ściśle określone, a gdzie każdy przynosi ze sobą cząstkę siebie – kawałek swojego domu i wystawia się tym samym na ocenę postronnych, nieznanych sobie osób nie było dla mnie łatwe. Mimo przekonania o słuszności karmienia piersią i wiary w to, że zgodnie z zaleceniem Światowej Organizacji Zdrowia, mama może karmić dziecko piersią tak długo jak ona i dziecko tego chcą i potrzebują, szukałam w spojrzeniach innych osób pewnego rodzaju potwierdzenia i akceptacji. Muszę powiedzieć, że mimo pewnej niepewności odnośnie tego co mnie spotka to jestem miło zaskoczona postawą lekarzy, w której nie wyczułam ani grama oceny, jak również postawą wielu pań pielęgniarek choć zdarzył się wyjątek. Jednak licząc częstotliwość z jaką zmieniały się panie pielęgniarki – dwa razy na dobę w ciągu siedmiu dni – to jeden wyjątek to chyba nie zbyt dużo. Wierzę, że wychodząc do ludzi i dzieląc się sobą zmieniamy świat wokół nas, więc kto wie może następnym razem i ten jeden wyjątek się nie zdarzy. Choć wniosek na przyszłość wyciągam taki, że pytanie o wiek w rodzaju “Ile ono ma?” w chwili kiedy mama karmi jest najczęściej podchwytliwe i powinno wzbudzić naszą – mam karmiących, czujność. Następnym razem zamiast grzecznie odpowiadać i narażać się na komentarz, którego nie mam ochoty usłyszeć zapytam “A jakie to ma znaczenie?”.

    Jeszcze o szpitalu …
     
    Miałam okazję w jednej z sal spotkać mamę, której ponad dwuletni synek był nadal karmiony piersią. Żwawy chłopiec, który nie robił sobie nic z podłączanych kroplówek i śmigał ze stojakiem od kroplówki po całym pokoju. Aż miło było patrzeć. Mama nie wiedziała o istnieniu Nieformalnej Grupy Wsparcia Karmienia Piersią, ani nie miała ochoty brać udziału w Badaniu mleka mamy. Cieszę się, że są takie mamy, które nie wiedząc nic o “zrzeszeniach na rzecz karmienia piersią” po prostu karmią. Choć niestety, nie ominął jej suchy komentarz pielęgniarki “Czas odstawić!”. Wciąż zdarza się słyszeć takie słowa od osób, które mają kłopot z bliskością jaką jest karmienie piersią. Spodziewam się, że w przypadku chłopców o zrozumienie jest jeszcze trudniej. Niedawno pisała o tym na swoim blogu Hafija we wpisie Kompetentna.

    O karmieniu prawie trzylatka …
     
    Spojrzenia osób są różne. Odczucia osób są różne. A jak to jest z karmieniem prawie trzylatka z mojej perspektywy? Karmienie po prostu jest. Raz rzadziej, raz częściej. Córka dostaje pierś wtedy kiedy o nią prosi. A ostatnio prosi często. A kiedy dostanie to o co prosi widzę uśmiech na jej twarzy i słyszę słowa:

    “Lubię dydusia, wies?” *


    *Dyduś w slangu małego ssaka oznacza pierś, cycuś. Określenie to wprowadziłam jak córka skończyła dwa latka. Wtedy cycuś stał się dydusiem, gdyż z tym określeniem czułam się bardziej swobodnie, gdy prosiła o pierś publicznie.


    Albo przebudzając się przy piersi mówi:

    “Tofam [Kocham] Ciebie, mamuś.”

    Albo:

    “Cieszę się!”

    Te słowa tłumaczą wszystko. Karmimy się dalej i jest to dla nas najnaturalniejszą rzeczą na świecie. Bliskość i spojrzenie w oczy. Cieszę się, że mój mąż podziela ten pogląd i patrzy na nas z zachwytem. Choć moja córka rośnie i coraz częściej wystarczy jej po prostu przytulenie to nie mam planu “Odstawianie”. Widzę, że karmienie się zmienia, nie mówiąc już o tym, że mleka jest po prostu coraz mniej. Słyszę tylko czasem, jak mały ssak kolejny raz zmieniając pierś i pokazując paluszkiem, mówi:

    “O! Tu jest jeszce mleko, a tu jusz nie ma”.

    Tak więc jedyny plan jaki mogę sobie wyobrazić to plan pod tytułem “Czekanie”. Po prostu czekam. Czekam na nią, na jej dojrzałość. A najbardziej kieruje mną zwykła ciekawość “Co będzie?”:

    Co będzie jeśli dam dziecku to co tak bardzo lubi?

     
     
     
     
     
     
     
     
     

    Obrazek
    0

    Pani Prezydentowa na Klubie Młodych Mam

    Kategoria:Fotorelacje Refleksje Relacje z wydarzeń Rozmowy

     

    wizyta_prezydentowej1-jpg

    wizyta_prezydentowej1-jpg
    Obraz 1 z 1

    Metadane

    Aparat / Typ
    Przesłona
    Długość ogniskowej
    Prędkość migawki
    Data / Czas

    [fot. Andrzej Goiński]

     
    W środę 12-go listopada miałam przyjemność uczestniczyć w wyjątkowym spotkaniu, podczas którego była mowa również o karmieniu piersią i mleku kobiecym. A było to spotkanie z Panią Prezydentową Anną Komorowską, która odwiedziła tego dnia Fundację Wiatrak, a w niej Klub Młodych Mam. Bardzo się cieszę z tego spotkania oraz chcę podziękować mamie Ani – prowadzącej Klubu Młodych Mam za wywołanie i przedstawienie mnie jako Promotorki Karmienia Piersią, dzięki czemu mogłam spełnić swój promotorski obowiązek i opowiedzieć w tak zacnym gronie o tym jak ważne jest karmienie piersią dla nas mam, dla naszych dzieci, a co za tym idzie dla społeczeństwa.
     
    Padły z mojej strony słowa o tym, że mleko kobiece jest wyjątkowe z wielu powodów. Potwierdzają to między innymi niedawne odkrycia naukowe dotyczące tego, że mleko kobiece zawiera komórki macierzyste, a także cząsteczki, które zabijają komórki rakowe. Dzięki temu ryzyko zachorowania na raka przez dzieci karmione piersią jest mniejsze. Była również mowa o tym, że mleko mamy chroni dzieci przed otyłością. Karmienie piersią jest również bardzo istotne dla zdrowia samych mam ponieważ im dłużej trwa tym bardziej zmniejsza ryzyko zachorowania przez mamę na raka jajnika i raka piersi. To zalety podane w telegraficznym skrócie tym niemniej jednak dodałam, że nie tylko istotne jest mówienie o zaletach karmienia i o tym jakie jest ono ważne, ale bardzo istotne jest to, aby mamy otrzymywały wsparcie, w szczególności ze strony personelu medycznego, zawsze wtedy, gdy na horyzoncie pojawiają się problemy. Zaapelowałam, aby zwrócić uwagę na to, że otrzymanie wsparcia przez mamę nie zawsze jest takie oczywiste, chociażby z tego powodu, że w naszym Państwie porady laktacyjne nie są refundowane.

    wizyta_prezydentowej4-jpg

    wizyta_prezydentowej4-jpg
    Obraz 1 z 1

    Metadane

    Aparat / Typ
    Przesłona
    Długość ogniskowej
    Prędkość migawki
    Data / Czas

    [fot. Andrzej Goiński]

     
    Bardzo ucieszył mnie również komentarz obecnego na spotkaniu Wicemarszałka Województwa Edwarda Hartwicha, gdyż wywołał on temat prężnie działającego w naszym województwie toruńskiego Banku Mleka Kobiecego. Nie mogłam wówczas nie wspomnieć o bydgoskich mamach, w tym również mamach obecnych na spotkaniu z Panią Prezydentową, które wzięły udział w projekcie badawczym prowadzonym przez Bank Mleka Kobiecego właśnie.
     
    Jak wyjaśniłam projekt dotyczy badania wartości odżywczej mleka kobiecego mam karmiących ponad rok i wzięło w nim już udział 18 mam z Bydgoszczy, co stanowi wyraz udanej współpracy bydgosko-toruńskiej ;). Zaznaczyłam, że mamy odciągały próbki mleka z całej doby, a badane były takie wartości jak: kaloryczność, zawartość tłuszczu, białka, laktozy. Pierwsze wnioski z badań wykonanych na próbkach były prezentowane w Londynie na zjeździe Stowarzyszenia Banków Mleka w Wielkiej Brytanii, a stanowią one, że mleko mam karmiących ponad rok jest nadal wartościowe, a nawet tłustsze niż mleko mam karmiących 2-6 tygodniowe niemowlę (patrz Karmienie piersią powyżej roku w badaniu). Tym badaniem Bank Mleka Kobiecego wychodzi naprzeciw mamom, które chcą karmić swoje dzieci dłużej, a często nadal wbrew zaleceniu Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) spotykają się z mitami dotyczącymi wartości mleka kobiecego. Ogromnie się cieszę, że mogłam na spotkaniu przy tak ważnym gościu, a także przy przedstawicielach władz samorządowych zacytować również to zalecenie, które brzmi następująco:

    Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaleca wyłączne karmienie piersią do ukończenia przez dziecko 6 miesiąca życia, a następnie kontynuowanie karmienia z równoczesnym wprowadzaniem pokarmów stałych do osiągnięcia przez dziecko 2 roku życia lub dłużej, jeśli mama i dziecko tego chcą .

    Bardzo się cieszę, że mogłam się podzielić tymi informacjami, tym bardziej, że Pani Prezydentowa jako mama piątki dzieci (jak zdradziła również karmionych piersią) była pełna uznania dla idei spotkań młodych mam, a także idei promocji karmienia piersią oraz wyraziła wdzięczność za poszerzenie wiedzy w zakresie wartości mleka kobiecego po roku karmienia!
     
    Karmienie piersią – ważne dla mam i nie tylko dla mam!
     

    wizyta_prezydentowej2-jpg

    wizyta_prezydentowej2-jpg
    Obraz 1 z 1

    Metadane

    Aparat / Typ
    Przesłona
    Długość ogniskowej
    Prędkość migawki
    Data / Czas

    [fot. Andrzej Goiński]

     
    [źródło zdjęć: Strona Urzędu Marszałkowskiego Województwa Kujawsko-Pomorskiego]
     
     
     
     
     
     
     
     
     
     
     
     

    Galeria
    0

    Karmienie piersią powyżej roku w badaniu …

    Kategoria:Refleksje

     
     
    Stawiasz dziecku pierwszą świeczkę na torcie, a Twoje mleko staje się wodą?
     
     
    2-3-go października miała miejsce w Londynie konferencja organizowana przez Stowarzyszenie Banków Mleka w Wielkiej Brytanii (ang. UKAMB), na której został zaprezentowany plakat, a na nim piękne mamy karmiące z Bydgoszczy! Mamy, które wzięły i aktualnie biorą udział w badaniu dot. wartości mleka kobiecego po roku karmienia piersią, prowadzonym przez Bank Mleka Kobiecego w Toruniu. Na plakacie możecie więc zobaczyć mamy długo karmiące – karmiące ponad rok, a nawet ponad 2 lata.

    A jakie wnioski płyną z pierwszych wyników badania?

    Mleko mam karmiących ponad rok jest nadal bardzo wartościowe i uwaga … nie staje się wodą!, a karmienie mlekiem mamy pozostaje złotym standardem również przy dłuższym karmieniu. Co ciekawe pierwsze wyniki badania wskazują na to, że mleko mam długo karmiących jest tłustsze i bardziej kaloryczne niż mleko mam będących na początkowym etapie karmienia. Wygląda na to, że mamy długo karmiące również mogłyby zostawać dawczyniami mleka kobiecego i przekazywać swoje mleko do Banku Mleka. Wnioski te będą weryfikowane w kolejnych etapach badania.

    Karmisz ponad rok i też chcesz wziąć udział w badaniu?

    Badanie jest długofalowe i cały czas poszukiwane są chętne mamy, które oddadzą próbki swojego mleka. Szczegóły znajdziesz w projekcie Badanie mleka mamy. Serdecznie zapraszamy do wzięcia udziału!

    Weź udział w badaniu i zdobądź dowód na to, że Twoje mleko jest nadal wartościowe!

    [Uwaga! Aby powiększyć plakat kliknij na nim prawym przyciskiem i wybierz Otwórz odnośnik w nowej karcie lub Pokaż obrazek i powiększ lupą. Miłego czytania w języku angielskim! ]

    poster_26_09_2014_resized2-jpg

    poster_26_09_2014_resized2-jpg
    Obraz 1 z 1

    Metadane

    Aparat / Typ
    Przesłona
    Długość ogniskowej
    Prędkość migawki
    Data / Czas

     

    Notatka na marginesie
    0 Kategoria:Refleksje

     
    Refleksja … malinowe karmienie piersią
     
    Zobaczyłam tę fotografię i bardzo mi się spodobała. Piękne chwile karmienia piersią zatrzymane w obiektywie. Na myśl przyszły mi słodkie maliny, a może też soczyste truskawki… Pojawiło się także skojarzenie, że karmienie piersią to właśnie takie słodkie chwile, słodkie jak maliny, jak świeże owoce. Chwile uchwycone w pamięci (a może właśnie w obiektywie), które warto pielęgnować i o które warto dbać. Dbać szczególnie, właśnie wtedy, gdy nie wszystkie były malinowe. Bo przecież małe ssaki tak szybko rosną. I te ważne sprawy, które trapią nas teraz odejdą w niepamięć, a te słodkie, malinowe chwile pozostaną w pamięci i w sercu.

    A jaki smak ma Twoje karmienie?

    Malinowe karmienie piersią

    Malinowe karmienie piersią
    Obraz 1 z 1

    Piękne chwile karmienia piersią uchwycone na fotografii - malinowe karmienie piersią

    Metadane

    Aparat / Typ
    Przesłona
    Długość ogniskowej
    Prędkość migawki
    Data / Czas 1292021855

     
     
     
     
     

    Notatka na marginesie
    0 Kategoria:Refleksje

    Refleksja … dwa lata małego ssaka i karmienia piersią
     
    Dziś mały ssak, który jest moją inspiracją do wszystkiego, co robię wokół karmienia piersią, ukończył 2 latka. Z tej okazji chciałam podzielić się moją radością i oznajmić, że mały ssak nadal korzysta z dobrodziejstw maminego mleka, a mama nadal korzysta z dobrodziejstw karmienia piersią. Tak karmienie piersią to również korzyści dla mamy!

    Również przy tej okazji chciałam podzielić się tym co było dla mnie zaskakujące w karmieniu piersią do tej pory. Tak na prawdę zaczęło mnie ono zaskakiwać już (a może raczej dopiero) w III trymestrze ciąży. Uczestniczyłam wtedy w wykładzie o karmieniu piersią, który stanowił dla mnie wielkie odkrycie i otworzył przede mną nowe niepoznane dotąd obszary wiedzy. Stał się on też później moją inspiracją do realizacji projektu “Przygotuj się do karmienia piersią”. Zdałam sobie wtedy również sprawę z tego, że do tamtej pory widziałam tylko raz mamę karmiącą. Czy to aby nie za mało jak na jedną z najbardziej naturalnych rzeczy na świecie?

    Zaskakujące też było dla mnie zalecenie Światowej Organizacji Zdrowia w sprawie karmienia piersią, które wtedy poznałam. Być może, że gdyby okładka New York Times’a, z odważnie karmiącą czterolatka mamą, ukazała się wcześniej, to zalecenie to nie byłoby dla mnie czymś nadzwyczajnym. W każdym razie dowiedziałam się, że:

    Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaleca wyłączne karmienie piersią do ukończenia 6 miesiąca życia dziecka, a następnie kontynuowanie karmienia do osiągnięcia przez dziecko 2 roku życia lub dłużej, z równoczesnym wprowadzaniem pokarmów stałych.

    Nie potrafiłam sobie wyobrazić tej magicznej granicy 2 lat i przeszło mi nawet przez myśl, że może po roku mleko odciąga się i podaje z butelki. Z perspektywy czasu wiem jak bardzo by ten pomysł utrudnił mi życie, gdybym zechciała go w życie wprowadzić. Jednak szybko przestałam się zastanawiać nad długością karmienia, jako że wtedy trudno mi było sobie wyobrazić, chociażby to jak będzie wyglądać takie maleństwo, a co dopiero, czy będzie ssać 2 lata. Choć w głowie pozostało dzwoniące gdzieś “…2 lata i dłużej”.

    Kolejny przełomowy moment w karmieniu piersią to były oczywiście narodziny małego ssaka. Po kilku dniach po porodzie, kiedy wiadomo już było, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, wróciłam nieśmiało do myśli o dwóch latach karmienia. Udało mi się porozmawiać z Panią położną Międzynarodowym Konsultantem Laktacyjnym (IBCLC), której słowa były dla mnie bardzo inspirujące i pokrzepiające zarazem. Powiedziałam wtedy, że nie potrafię sobie wyobrazić, że karmię tak “duże” dziecko, które przecież już potrafi biegać. W odpowiedzi usłyszałam, że moje dziecko będzie dorastało razem ze mną, że będziemy się siebie nawzajem uczyć, i że inaczej to jest, gdy wyobrażamy sobie “jakieś” dziecko przy przy piersi. Jak przyjdzie czas to nie będzie to “jakieś” dziecko tylko to będzie MOJE dziecko. I tak właśnie się stało. Bardzo miło wspominam tę rozmowę.

    Po tamtej rozmowie karmienie piersią zaskakiwało mnie jeszcze wielokrotnie. A to pierwsze parę godzin przespanych bez pobudki, a to znowu pobudki nocne co godzinę. A to płaczące niemowlę, które na widok piersi płacze jeszcze mocniej. A to natychmiastowe uspokojenie się, gdy pierś znajdzie się w buzi. A to pierwsze wypowiedziane “Nie” na propozycję przystawienia przy piersi. A to przystawianie się co minutę na pięć sekund podczas gotowania, prania, sprzątania (ja) i bawienia się (córka). A to pierwsze pytania “To ona JESZCZE jest karmiona piersią?”. A to pierwsze rozczulone spojrzenia “Jak pięknie razem wyglądacie!”. A to … wiele, wiele innych momentów spędzonych razem z małym ssakiem …

     
     
     
     
     

    Notatka na marginesie
    0 Kategoria:Refleksje

    Refleksja … karmić czy nie karmić?
     
    Spadł śnieg! Bardzo lubimy, gdy wszystko pokryte jest białym puchem. Nagle pojawia się możliwość podróżowania nowym środkiem lokomocji – sankami. Długie spacery z córką na sankach są dla nas bezcenne i niezapomniane. Tym niemniej po jednym z takich długich spacerów … dopada mnie ból zatoki przynosowej :(. Lekarz przepisuje antybiotyk, dając poradę na gorąco “podczas brania leku nie karmić”.

    Hmmm… I co teraz?

    Może przypomina się Wam pewien link, który zamieściłam w dziale
    Warto poczytać -> Linki do ciekawych informacji

    No właśnie!

    Sprawdzam przepisany mi lek w internetowym Laktacyjnym leksykonie leków , który udostępniany jest przez Centrum Nauki o Laktacji. Okazuje się, że antybiotyk jest w grupie tych “bezpieczniejszych”. Uff… a więc istnieją antybiotyki bezpieczniejsze, które “były stosowane u ograniczonej liczby matek, i które nie wykazały działań niepożądanych u karmionych dzieci”, a także te “dla których istnienie ryzyka po zastosowaniu leku jest mało prawdopodobne” :). Dzwonię do lekarza, a jednocześnie doradcy laktacyjnego certyfikowanego (CDL) i międzynarodowego (IBCLC). Przyjeżdża z leksykonem Prof. Thomas’a Hale’a “Medications and mothers’ milk”. Na podstawie właśnie tej grubej księgi został stworzony wyżej wymieniony leksykon internetowy. A dodam, że księgę tą można zakupić w sklepiku Centrum Nauki o Laktacji.

    A gdyby tak każdy lekarz posiadał ten leksykon w szufladzie?

     
    Pewnie jeszcze długo nie będzie nam dane tego doświadczyć :(. Tym niemniej razem z doradczynią analizujemy dane dotyczące leku w leksykonie. Jest w nim napisane, że antybiotyk osiąga największe stężenie po 45-60 minutach od przyjęcia.
    Plan działania jest taki: przyjmować lek od razu po karmieniu i aby zminimalizować wpływ na dziecko kolejne karmienie podejmować najwcześniej po 2 godzinach, to jest gdy stężenie leku zmaleje. Udaje się nam z córką dopasować :). Biorę lek po wieczornym karmieniu, po którym córka zasypia, i najwcześniej budzi się po około 2-3 godzinach. Kolejna dawka po porannym karmieniu tak, aby zachować odstęp 12 godzin. Potem jest czas na zabawę i śniadanie. Przy pytaniach o mleczko pada odpowiedź “będzie później”, “będzie za pół godziny”, “mama teraz nie może Ci dać cycusia, bo przyjęła lek”, “a w co się teraz pobawimy?”. Ten mój mały ssak to już bardzo rozumny mały ssak :). W końcu w przyszłym miesiącu skończy 2 latka. Ale co najważniejsze to…

    … mały ssak nadal karmiony piersią!