Małyssak na Facebook'uMałyssak na Facebook'uMałyssak na TwitterzeMałyssak na YoutubeMałyssak na Pinterest
Galeria

Determinacja w karmieniu piersią. Dokarmianie dziecka w szpitalu

Kategoria:Gdy jesteś w ciąży Gdy małyssak jest już na świecie Moje wspomnienia Tagi:

 
Jedna znajoma mama napisała, że do udanego karmienia piersią potrzebne jest:

“Pozytywne nastawienie . Byłam tak nakręcona na kp, że jakby ktoś kazał mi nakarmić dziecko mm to zabiłabym wzrokiem …”

Sylwia    


I jest to osoba świadoma, bo 9 lat wcześniej (czyli przed narodzinami drugiego dziecka, które karmi z powodzeniem <3) wykarmiła mlekiem modyfikowanym swoją starszą córkę. Przy drugim dziecku będąc w ciąży dowiedziała się o karmieniu piersią tyle, że biorąc pod uwagę poprzednie doświadczenie wiedziała już, że niestety tego typu determinacja jest konieczna do udanego karmienia piersią.
 
Prawda jest taka, że nikomu nie będzie zależało bardziej na tym, jak będziemy karmić nasze dziecko, niż nam samym. A przynajmniej jeszcze nie teraz, kiedy pokutuje do dnia dzisiejszego “moda” na mleko sztuczne, czyli przekonanie, że mleko kobiece niczym nie różni się od mleka sztucznego, a wybór sposobu karmienia to wybór stylu życia. To się powoli zmienia, ale dlaczego położna, czy lekarz pracujący wiele lat mieliby teraz nagle dojść do wniosku, że to co przez tyle lat uznawali za coś lepszego od “chudego” mleka matki było teraz uznane za coś co wcale nie jest takim idealnym pożywieniem, a w dłuższej perspektywie niszczy zdrowie naszych dzieci i sprawia, że całe społeczeństwo na tym traci?

Hafija, której blog jest pełen merytorycznej wiedzy i który powinny czytać osoby ze środowiska medycznego (i czytają!) pisze :

„Sposób karmienia dziecka to nie jest wybór stylu życia, ani stylu rodzicielstwa. To wybór zdrowotny dla matki i dziecka, który ma swoje skutki zdrowotne w przyszłości”

Agata Aleksandrowicz – Hafija z bloga hafja.pl

 
Jest wiele osób ze środowiska medycznego, które idą z duchem czasu i z dowodami naukowymi i stają na wysokości zadania, wspierając kobiety w karmieniu piersią, tak jak naprawdę one tego potrzebują (i chwała im za to!). Jednak podejrzewam, że nadal wiele osób obawia się etykiety “Terrorysta laktacyjny” i woli podchodzić do tego z dystansem, a zatem z podejściem “To przecież sprawa matki”.

Leżąc na sali poporodowej po urodzeniu drugiego małegossaka, była ze mną również mama, która po prostu karmiła swoją córeczkę i wydawało mi się, że była z tego zwyczajnie zadowolona. Jednak w drugim dniu po porodzie po odwiedzinach rodziny, a chcąc nie chcąc słyszałam ich rozmowę, coś zaczęło się psuć. Po zasądzeniu razem z rodziną, że karmienie piersią nie idzie w dobrym kierunku mama postanowiła poprosić personel medyczny o pomoc, mówiąc że mała coś słabo je i że się “nie najada”. Potem dowiedziałam się, że obawiała się, że i to karmienie piersią zakończy się jak karmienie poprzedniej córki, czyli że po powrocie do domu nie będzie mleka i znów będzie musiała wprowadzić mleko sztuczne. Jej prośby o pomoc według mnie zostały zbagatelizowane, a bynajmniej w sytuacji, gdy w szpitalu działa certyfikowany doradca laktacyjny, który może odwiedzać mamy na oddziale.

Potem, gdy stwierdzono zbyt duży spadek wagi lekarka zaleciła dokarmianie, ujmując, że w pierwszej kolejności dokarmiamy mlekiem mamy, a dopiero w drugiej kolejności mlekiem modyfikowanym. Nie w każdym szpitalu można usłyszeć takie stwierdzenie. Jednak czy mama je słyszała? Czy w ogóle zrozumiała co to znaczy? Czy ktoś jej wyjaśnił jak ma dokarmiać swoim mlekiem? Niestety już nie. Kiedy podpowiedziałam jej, że ma możliwość rozpocząć stymulację laktacji poprzez odciąganie laktatorem i dokarmiać swoim ściągniętym mlekiem, to gdy poprosiła pielęgniarkę o laktator to ta przyniosła go, podała kubeczki i zostawiła mamę samą sobie. Czy tu nie jest potrzebna determinacja? A jakże! Kiedy na początku przy odciąganiu nic nie leci można stracić motywację. Ale przecież nawet dokarmienie dziecka mlekiem sztucznym (w pierwszych dniach jeśli jest konieczne to są to naprawdę małe ilości!) nie musi oznaczać końca karmienia piersią. To właśnie jednoczesna stymulacja piersi może zawrócić karmienie piersią na właściwe tory. Sprawić, że mama będzie maluszka dokarmiać swoim mlekiem (no i najlepiej kubeczkiem! o co ta mama też musiała się sama upomnieć). A potem będzie możliwy powrót do pełnego karmienia bezpośrednio z piersi.

Z tego wyciągam mój osobisty smutny wniosek. Często jeśli same czegoś nie wiemy to personel medyczny może wcale nie mieć ochoty informować nas o tych możliwościach. No bo przecież “ta mama może wcale nie chcieć karmić piersią” (sic!). Z drugiej strony nie wiem do końca, czy właśnie z tego wynika taka postawa, jednak wniosek jest prosty:

Im więcej będziemy wiedzieć same tym łatwiej w razie problemów będzie nam znaleźć właściwą pomoc

 
Chcę się jeszcze podzielić z Wami jeszcze jedną, tym razem moją własną historią. Ku przestrodze …

Jak dokarmiono małegossaka bez mojej zgody i wiedzy?

Tamta mama ostatecznie zgodziła się na dokarmianie mlekiem sztucznym. Nie mam pojęcia, czy udało jej się jednocześnie ustabilizować laktację, gdyż wyszłam ze szpitala wcześniej (jeśli czytasz ten wpis to daj znać!). Jednak w momencie, gdy przyniesiono jej pierwsze mleko modyfikowane do podania, przyniesiono jej również papier do podpisania ze zgodą na dokarmianie dziecka mlekiem sztucznym. Tak! Bo:

Dokarmianie dziecka mlekiem modyfikowanym jest interwencją medyczną, na którą rodzic powinien wyrazić zgodę

 
Niestety takiej zgody nie przyniesiono mi kiedy dokarmiono mojego pierwszego małegossaka bez mojej wiedzy. Jak to się mogło stać?

Pierwsze cięcie cesarskie było dla mnie wielkim szokiem. W pierwszych dniach po porodzie czułam się bardzo wystraszona i czas, w którym mój mąż musiał opuścić mnie w związku ze szpitalnym regulaminem napawał mnie przerażeniem. Kiedy więc nastał czas końca odwiedzin w drugą dobę po porodzie w obawie, że nie poradzę sobie ze wstawaniem w nocy do dziecka poprosiłam położną, aby wzięła je na noc. Mam ogromny żal do niej, gdyż mogła mi doradzić tak jak to doradziła inna położna parę dni później mamie obok, a mianowicie, żeby ułożyła maluszka obok siebie w nocy do spania (zabezpieczyła je przy tym stawiając krzesło obok łóżka). W zamian za to dostałam pogardliwą minę i moje dziecko zostało zabrane na noc. Z perspektywy czasu wiem, że wystarczyłoby zapewnienie, że zawsze jak zadzwonię to, ktoś do mnie podejdzie. Teraz też postąpiłabym już tak, że bez pytania po prostu bym dzwoniła po położne – w końcu taką mają i powinny mieć pracę, aby przychodzić do położnicy, w przeciwieństwie do pilnowania maluszków po nocach. No albo nawet jeśli by nadal z jakiegoś powodu było konieczne, aby małegossaka zabrano to na pewno zastrzegłabym, żeby nie dokarmiano go bez mojej wiedzy i przynoszono mi na karmienie. No ale wtedy tak się nie stało. Nie pamiętam nawet jak mi ta noc minęła, ale przez długi czas mnie gryzło, że jednak w tę noc chyba moje dziecko musiało coś dodatkowo zjeść, bo nikt nie zapukał do mnie z maluszkiem, mówiąc że płacze z głodu. Czy są to więc tylko moje domysły? Niestety nie. Dowiedziałam się o tym 5 lat później przygotowując się do kolejnej ciąży. Przeżycia z poprzedniego porodu nie dawały mi spokoju i postanowiłam się z nim rozprawić raz na zawsze i wyciągnąć dokumentację medyczną z samego porodu oraz z pobytu w szpitalu z moim pierwszym małymssakim. Otrzymałam dowód. Czarno na białym. Tak więc chwila mojej słabości, w której nie otrzymałam wsparcia takiego jakie powinnam otrzymać (notabene w szpitalu w Bydgoszczy, w którym wdrożono “10 kroków do udanego karmienia piersią” i który posiada tytuł “Szpital przyjazny dziecku” – drugiego małegossaka rodziłam w innym szpitalu) poskutkowała czterokrotnym dokarmieniem małegossaka tej nocy po 30 ml mleka sztucznego. Kolejne dni i noce w szpitalu małyssak spędził już tylko ze mną, jednak żal pozostanie. Mogę jedynie się pocieszyć, że moja późniejsza determinacja sprawiła, że dokarmienie to nie wpłynęło na ostateczny wynik karmienia – w końcu ponad 4 lata to jednak wynik imponujący 😉 . Obawiam się jednak, że takie praktyki mogą popsuć karmienie piersią wielu mamom.

Dokarmienie małego ssaka mieszanką w szpitalu bez wiedzy rodzica

Takie rzeczy działy się 6 lat temu, ale podejrzewam, że tak jak 6 lat temu tak nadal są miejsca gdzie nie pyta się mam o zgodę na dokarmianie dziecka. I czy nie jest potrzebna tutaj determinacja? Właśnie taka jaką na początku tego wpisu zacytowałam?

U Hafii na blogu znajdziecie w dziale do pobrania metryczki i oznaczenia do szpitala, które można włożyć lub przypiąć do łóżeczka dziecka. Możecie też same takie stworzyć. Zachęcam do skorzystania z takowych, a jest na nich bardzo ważny tekst:

Dziecko karmione wyłącznie piersią! Nie dokarmiać mlekiem sztucznym bez pisemnej zgody rodzica

 
Taka informacja sprawi, że wszyscy będą wiedzieć, że Tobie właśnie zależy na karmieniu piersią, a wszystkie wątpliwości pt. “Może ona nie chce karmić” trafią do kosza. Niech to będzie Twoją szczyptą determinacji jeśli właśnie przygotowujesz się do przyjęcia dziecka na świat. Tą szczyptą determinacji z przepisu na udane karmienie piersią, który zmalowałam:
 
Przepis na udane karmienie piersią

 
 

Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wleć na małossakowy Instagram!