Małyssak na Facebook'uMałyssak na Facebook'uMałyssak na TwitterzeMałyssak na YoutubeMałyssak na Pinterest
Film

Niesmoczkowe sposoby na uspokojenie niemowlaka podczas jazdy samochodem

Kategoria:Gdy małyssak jest już na świecie Gdy małyssak skończy 6 m-cy Tagi:

Bywa, że przejazd na drugi koniec miasta jest jak marzenie, a bywa, że serce się rozdziera na dźwięk nasilającego się płaczu. Co robić w takiej sytuacji? Przestać jeździć z maluchem? Nie! Na pewno nie 🙂 Zachęcam wszystkie mamy do rodzinnych wojaży i zdradzam sposoby na uspokojenie małegossaka podczas jazdy, które działają u nas. Bez zatrzymywania!

♥ Zatroszcz się udostępniając ♥↓

 
Kiedy wieziemy małegossaka w aucie, to jasne jest, że może on mieć odmienne zdanie co do tego w jakim miejscu chciałby się znajdować, zamiast być przypiętym w foteliku. Być przy piersi mamy, być na rękach rodzica, a może bawić się i rozglądać wokół co tu ciekawego w aucie się znajduje… A może chce mu się spać, a może jest niewygodnie. Tysiąc przejażdżek i tysiąc powodów. I dotyczy to i tych mniejszych niemowlaków, jak i tych, które już niedługo zaczną chodzić. Niezależnie od przyczyny, czy jest coś co możemy zrobić? Zakładając, że maluch nie jest głodny, bo jeśli jest to pewnie najrozsądniej byłoby się zatrzymać i go nakarmić (choć nie zawsze jest to takie oczywiste, wiem o tym!) to spójrzmy na ten problem z perspektywy zmysłów malucha.

Wzrok, dotyk, węch, smak i słuch

Jeśli chodzi o wzrok to być może siadasz z tyłu obok swojego małegossaka. Tak robiłam, gdy jeździliśmy autem z pierwszym małymssakiem. Jednak nigdy nie zauważyłam, aby sama moja obecność jakoś lepiej wpływa na dziecko, gdyż, jeżeli zaczynało płakać to i tak już go nic nie powsztrzymało, a już raczej nie mama, która jest i nie bierze na ręce. A poza tym jak mama sama prowadzi, to i tak nie ma się jak maluchowi pokazać. Więc sposobu działającego na zmysł wzroku póki co nie polecam (żadnych hipnotycznych zabawek jeszcze nie spotkałam).

Z dotykiem u nas było zawsze podobnie. Mam wrażenie, że głaskanie mojego drugiego małegossaka podczas jazdy wywołuje odwrotny skutek, znów na zasadzie “Mama mnie dotyka? I nie weźmie na ręce?? Łeeeeeeee!”. Więc dotyk też odpada. Oczywiście starszym maluchom można dać jakieś bezpieczne zabawki do rączki, jednak jeśli maluch zaczyna złowieszczo pojękiwać, co najczęściej zwiastuje rychłe rozpoczęcie się płaczu, to zazwyczaj u nas i tak zabawki lądują na wycieraczce auta. So next!

Węch. Hmm.. to by było ciekawe. Szczerze powiem, że jeszcze nie próbowałam machać pachnidłami płaczącemu małemussakowi przed nosem, ale biorąc pod uwagę, że najbardziej interesujący dla małegossaka jest jednak zapach mamy, to i ten sposób – póki jest jeszcze szansa na uspokojenie malucha bez zatrzymywania na przytulenie – odłóżmy na półkę 😉 .

uspokojenie dziecka podczas jazdy samochodem
Smak. Ze względów bezpieczeństwa nie polecam dawać maluchowi nic do jedzenia, choć czasem by kusiło podać jakiegoś chrupa, którym starszyssak mógłby się zająć. Jednak porzućmy te ryzykowne rozważania. Przy smaku wspomnę jeszcze o smoczku, choć podejrzewam, że sam w sobie smaku nie ma, ale jednak wkłada się go również do buzi 😉 . Właściwie za wiele o nim nie napiszę, bo go nie używamy. Nie znam żadnych statystyk, czy dzieci przyzwyczajone do smoczków mniej płaczą podczas jazdy samochodem, ale znam mamy, które używały smoczka podczas jazdy przy jednym dziecku, a przy drugim nie, ponieważ maluch go po prostu nie akceptował. Bo są maluchy asmoczkowe, które plują smoczkiem na wszystkie strony 😉 . Wydaje mi się też, że jak każda inna rzecz może taki smok po prostu dziecku wypaść i co nam wtedy po nim. Więc jeśli czasem w trudnych chwilach, gdy słuchasz płaczu swojego malucha przypiętego w foteliku, nachodzi Cię myśl, że trzeba było go przyzwyczaić do smoczka i byłby święty spokój, to wiedz, że wcale nie musiałoby tak być. Tym niemniej wszystkie mamy – te podające smoczki i te niepodające – zapraszam do czytania dalej, gdyż dochodzimy do zmysłu, który daje nam największe pole do popisu jeśli chodzi o uspokojenie malucha w aucie.
 
No i wreszcie słuch!

Jeśli chodzi o słuch to na pierwszy rzut idą ulubione piosenki malucha i śpiew. Córeczka znajomych zasypiała w foteliku na dźwięk piosenki “Jesteśmy jagódki, czarne jagódki…”. Oczywiście dzieci są różne i wcale dany utwór może na danego malucha nie działać lub po prostu czasem działać, a czasem nie. Ale właściwie to nie o piosenkach i śpiewaniu chciałam pisać, ale myślę, że warto eksperymentować, bo jak trafimy i maluch usłyszy kojące dla niego dźwięki to może poczuć się bezpiecznie i się uspokoić. A z drugiej strony dźwięki mogą go zaciekawić i wybić ze spirali płaczu, skierować uwagę na słuchanie i w konsekwencji uspokoić. A więc co takiego działa u nas?

1. Grzechotki – Jeśli chodzi o dźwięki to grzechotki u nas sprawdzają się świetnie. Jeśli nie zgubię bądź nie zapomnę wziąć z domu to w wielu przypadkach grzechotki nas nie zawodzą. Polecam serdecznie uzbroić się w cały arsenał różnego rodzaju grzechoczących zabawek, które zostawicie w aucie, tak aby były zawsze pod ręką. A co jeśli jednak o nich zapomnimy?

2. Chusteczki higieniczne – Jaki dźwięk mogą wydawać chusteczki higieniczne? A no okazuje się, że szeleszczenie opakowaniem od chusteczek również może być skuteczne. Nie jeden raz uratowały nam życie, kiedy zapomniałam ze sobą grzechotek. Oczywiście chodzi tu o szeleszczenie opakowaniem, więc pewnie inne foliowe opakowania mogły by się również sprawdzić. Jednak chusteczki zazwyczaj mamy pod ręką i można w palcach tak nimi pocierać, by wydały miły uspokajający dźwięk.

3. Gwizdanie – jeśli jednak nie macie przy sobie chusteczek, ani grzechotek to jest coś do czego nie potrzebujesz żadnej rzeczy tylko swój własny aparat mowy i trochę umiejętności. Jeśli potrafisz gwizdać, to wysoki dźwięk może zainteresować malucha. U nas działało to nie raz. Choć wadą tego sposobu jest to, że jeśli maluch nie zaśnie przez pierwsze 5 minut, to potem bolą mięśnie ust, a nawet cała buzia się “paraliżuje”. Wiem, wiem bo sprawdzałam 🙂 . Ale wtedy można spróbować sposobu najlepszego, który zostawiłam na koniec:

4. No i ta wspaniała butelka! – jeśli myślisz, że chcę w tym punkcie podać dziecku butelkę z mlekiem to jesteś w błędzie 😉 . Chodzi mi tu o zwykłą pustą butelkę po wodzie mineralnej. Czy próbowałaś kiedykolwiek grać na butelce plastikowej? Jeśli nie to spróbuj i przekonaj się jakie piękne głębokie dźwięki potrafi wydawać. Mam poczucie, że moc dźwięku butelki budzi ukryte głęboko w genach instynkty, bo przyznam, że brzmi ona czasem jak bębny afrykańskie. Można wybijać różne rytmy i tu ogranicza nas tylko wyobraźnia. Polecam szczerze, bo odkąd odkryłam ten sposób to jeszcze nas nie zawiódł.

To już wszystko. I co? Jak podobają Ci się nasze sposoby? Ciekawa jestem, jakie masz przygody związane z wożeniem swoich małychssaków-niemowlaków w aucie…

A tymczasem, życzę Ci przejażdżek autem takich jak na poniższym filmie. A może dołączysz do mnie promując karmienie piersią jak na filmie? Zapraszam tutaj.
 
 

Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wleć na małossakowy Instagram!